O warunie i cierpliwości (Motyka na Wysokiej WI3+, 9.03.2026)
W lutym nic się podziałać w Tatrach nie udało. Przyczyny były typowe - a to
brak partnera, a to brak warunu, a to brak wszystkiego. Gdy ostatnio
przyszła wiosna, poczułem, że sezon ma się ku końcowi* i warto coś jeszcze
zrobić, a najlepiej - z przytupem.
Tak się też złożyło, że jeden z potencjalnych partnerów jeszcze w lutym
przypomniał mi o istnieniu takiego turbo-klasyka jak droga Motyki na
wschodniej ścianie Wysokiej. Droga ta mogłaby uchodzić w słowniku taternika za
ilustrację pojęcia ‘alpiniada’ - jest długa, nie przesadnie trudna i ma
śnieżno-lodowy charakter. Przede wszystkim jednak uchodzi za bardzo piękną, o
ile są na niej warunki (zwane dalej warunem).
|
| Już nie pamiętam kiedy ostatnio spałem w schronisku w Tatrach przed wspinaniem, ale tym razem się udało i można było dzięki temu wcześnie wyjść. |
Myśląc o niej nie miałem pojęcia czy warun teraz będzie czy nie, jest też
w takim miejscu że nie było łatwo ścianę zobaczyć ‘przez przypadek’ na
jakimś zdjęciu na jednej z licznych grup na fejsbuku, gdzie ludzie
wrzucają zdjęcia z Tatr (a próbowałem). Miałem pewne powody sądzić, że
może być nieźle, ale wiadomo jak działa mózg - często lubi wyszukiwać dane
pod tezę, a nie na odwrót.
Podeszliśmy pod ścianę z samego rana w poniedziałek i przyznam, że trochę
zaniemówiłem. Warun wyglądał na tzw. re-we-la-cyj-ny**, a mimo to widzieliśmy
ślady działalności maksymalnie jednego zespołu przez ostatni weekend, a nawet
tydzień czy więcej (okazało się zresztą, że zespół ten wspinał się dzień
wcześniej, w niedzielę, i podzielił się informacjami o warunkach jak już
byliśmy w ścianie). Oczywiście przede wszystkim się ucieszyłem, ale poczułem
się też lekko zażenowany brakiem odwagi eksploracyjnej fejsbukowiczów - to
tyle osób było tym zainteresowanych, a (prawie) żaden nie chciał zaryzykować i
nie przyszedł przez weekend sprawdzić
|
| To zdjęcie zrobiłem na pamiątkę tego, że jak przeszedłem pierwszy wyciąg, Darek upuścił kubek asekuracyjny i musiał po niego dylać do podstawy ściany. |
Ale w sumie ich strata. O ile warun utrzyma się do kolejnego weekendu, na
drodze mogą być tłumy***. Nam ryzyko się opłaciło i mogliśmy ucztować w
spokoju i samotności.
|
| To nasze najlepsze dokumentacyjne zdjęcie szczytowe: kawałek czekana z wierzchołka płd-wsch, widok na wierzchołek płn-zach, kawałek ręki członka zespołu. Jest wszystko! |
*Tak naprawdę chyba jeszcze się nie ma, ale jak to ktoś kiedyś powiedział
“poczucie jest ważne”
**Jak się jednak okazuje, zdania były podzielone. Darek uznał, że warun ‘mógłby być lepszy’, bo a to wytapiające wyżej odłamki lodu czasem stukały nam o kaski, a to czasem lód nie był idealnej jakości, a to za mało mięso w kotlecie w schronisku było za suche. Potwierdziło się zatem, że warun to jednak przede wszystkim stan umysłu.
**Jak się jednak okazuje, zdania były podzielone. Darek uznał, że warun ‘mógłby być lepszy’, bo a to wytapiające wyżej odłamki lodu czasem stukały nam o kaski, a to czasem lód nie był idealnej jakości, a to za mało mięso w kotlecie w schronisku było za suche. Potwierdziło się zatem, że warun to jednak przede wszystkim stan umysłu.
***Z tego co widziałem potem, warun utrzymał się dość długo, bo jeszcze
jakieś dobre 2 tygodnie. I tak, były tłumy.










Komentarze
Prześlij komentarz