Full taternickie experience (Korosadowicz na Żółtej Ścianie V, Filar Komarnickich III, 29.07.2026)
Kolejną okazję do taternictwa wykorzystałem na pchaniu do przodu projektu “WKT* w ciekawy sposób”. Po niedługich negocjacjach z (tym razem) partnerką - Anią - ustaliliśmy, że celem będzie Pośrednia Grań (2439m). Iść mieliśmy najpierw na Żółtą Ścianę** drogą Korosadowicza, a potem w zależności od czasu i chęci wycofać się lub przeć dalej na szczyt drogą normalną lub nieco mniej normalną.
| Żółta Ściana (2182m). Wspinaliśmy się tą groźniejszą, prawą stroną, ale nie było tak źle. |
| W ścianie na Korosadowiczu. Ania przed trudnościami może oficjalnie nie kluczowymi, ale moim zdaniem jednak tak. |
| Wyjście ze ściany z widokiem |
Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Drogę Korosadowicza przeszliśmy bardzo sprawnie i w dobrych nastrojach, zdecydowaliśmy się więc kontynuować wspinaczkę “drogą mniej normalną”, w tym wypadku Filarem Komarnickich. Filar nie jest może specjalnie trudny, ale jest długi i niezbyt uczęszczany (choć ktoś tam czasem chodzi - w internecie da się znaleźć dosłownie parę śladów przejść, ale da się).
![]() |
| Taternik szukający drogi |
![]() |
| Taternik znajdujący drogę! (Filar Komarnickich na tle nieba) |
Okazał się bardzo ładny, przede wszystkim krajobrazowo, choć parę ciekawych momentów wspinaczkowych też było, czasem trochę trudniejszych niż się nam wydawało, że będą. Tutaj już nie mieliśmy tak dobrego tempa, choć jeszcze nie było takie złe. Ale cóż - wspinanie przypominało bardziej graniówkę niż drogę wspinaczkową w ścianie, a na graniach zwykle mam problem, by wyrobić się w czasie przewodnikowym.
| Przyjemna ścieżka na Niżne Kozie Wrótka, gdzie zaczyna się część wspinaczkowa Filara… |
| …ale by do niej dojść, trzeba było przejść przez pierwszy paskudny żleb (Hunsdorfera) |
| Filar w trakcie |
Po chwili celebracji na szczycie zeszliśmy do szlaku Żlebem Stilla (od szczytu do szlaku ponad 800m w pionie).
| Drugi paskudny żleb (Stilla), choć w miejscu, gdzie wydawał się nawet przyjemny |
Koniec końców mieliśmy tego dnia “full taternickie experience”. Wyjazd bladym świtem, kawałek dojścia, niebanalne momenty wspinaczkowe, momenty parchate, wspinanie po litym, wspinanie po kruchym, wspinanie po trawach, dwa paskudne żleby, niekończące się zejście, radość z napotkanego w końcu strumyka po tym jak woda skończyła się dawno temu i powrót w środku nocy. I cały czas piękne okoliczności przyrody.
| “Co my wspięliśmy?” |
Na koniec kilka słów uznania o partnerce. Jako że mieliśmy wspólnych znajomych (w tym mojego ostatnio najczęstszego partnera), każde z nas zdecydowało się na wyjazd na podstawie bezpośredniego lub pośredniego polecenia. Wiedziałem o niej, że jest ogarnięta i wytrwała, choć z drugiej strony dużego doświadczenia taternickiego (i ogólnie tatrzańskiego) nie ma. Przewidywałem też, że dzień będzie długi i starałem się to komunikować, ale jak to zwykle (zwykle z moim planowaniem?) bywa, dzień wyszedł jeszcze dłuższy i bardziej obfity we wrażenia niż zakładałem. Dla mnie może nic nowego, ot “zdarza się ;P” ale podejrzewam, że jak ktoś dopiero zaczyna przygodę ze wspinaniem górskim, to po takim dniu może mieć tego trochę dość i chcieć rzucić to całe taternictwo w diabły. Partnerka zniosła całą wycieczkę z dużą godnością, pomimo walki z nowo poznanymi demonami długich i paskudnych żlebów, które dały jej się we znaki, a które przezwyciężyła. Będą z niej taterniki.
| A takie widoki to mi z ręki jadły! |
*Wielka Korona Tatr - ktoś wymyślił ideę zdobywania szczytów w Tatrach mających ponad 8000 stóp (i ponad 100m wybitności). “Dziwnym trafem” okazało się, że szczytów tych jest akurat 14, więc tyle, ile ośmiotysięczników w metrach na świecie. Pomysł, mówiąc krótko, chwycił. Co prawda według najnowszych pomiarów szczytów w WKT jest/powinno być jednak 15, ale to inna historia…
**Mniejszy szczyt koło Pośredniej Grani, ale widziany od schroniska Teryego robi wrażenie.
**Mniejszy szczyt koło Pośredniej Grani, ale widziany od schroniska Teryego robi wrażenie.
***
SUPLEMENT czyli fragment opisu dla KW Kraków
Ad Korosadowicz:
Nikt tego jeszcze jak się okazuje nie napisał, to muszę napisać ja: crux to straszna szemranka! Dałbym łatwe IV w porywach. Za najtrudniejsze miejsce uważam początek kominka niżej, tam IV+ wydaje się pasować. Ale generalnie jak ktoś nie szuka trudności to droga bardzo ładna.
Ad Filar Komarnickich:
Zauważyłem, że nie ma jeszcze żadnego przejścia w klubowym panelu (!!!). Z drugiej strony chyba jest za często chodzone, by się załapać na znacznik #eksploratortatr. Co prawda rozważałem skrócenie sobie drogi przez WHP 2578 i wtedy znacznik by się na pewno należał, ale po obserwacji ściany stwierdziliśmy, że chwała niewielka, potencjalna oszczędność czasu również, a władować się w problemy można. Niemniej jako że to pierwszy wpis o tej drodze, a w necie wiele nie ma, pozwolę sobie na opis (nie żeby był konieczny, ale gdyby ktoś chciał wiedzieć co go czeka to proszę):
Filar ładny i bardzo widokowy. Nie jest może specjalnie trudny, faktycznie jest sporo chodzenia po trawach, niemniej jest długi, zejście również, parę niebanalnych miejsc jednak jest i nadaje się na przygodę ;) Kruszyzna w normie, trudniejsze miejsca raczej lite. Można by podzielić na cztery części względem mijanych przełączek:
1. Niżne Kozie Wrótka - Pośrednie Kozie Wrótka (II)
Ścieżka w lewo na Niżne Kozie Wrótka/Szczyt Koziej Kazalnicy ze żlebu Hunsdorfera (w połowie jego wysokości) świetnie widoczna i wygodna. Potem obchodzimy pierwsze spiętrzenie z lewej, następne można pokonać w miarę na wprost, kolejne - bardziej od prawej.
2. Pośrednie Kozie Wrótka-Kozia Pościel (miejsca IV, może V?)
Najtrudniejsza część filara. Zaczyna się miejscem za ok. II-III, potem z 20-30m stromo w górę po raczej łatwym i trzymając się blisko ostrza filara mamy po kolei kilka miejsc, które w mojej ocenie były raczej czwórkowe, a jedno odczułem nawet piątkowo (może nie znalazłem jakichś kluczowych chwytów/stopni, ale odczucia miałem jakie miałem). Zaczyna się od rysy/kominka który da się obejść od lewej. Potem jednak mamy znowu parę niebanalnych miejsc przerywanych łatwiejszym terenem, których nie widziałem możliwości obejścia. Dopiero ostatnie spiętrzenie przed Kozią Pościelą można obejść od lewej (choć my poszliśmy ‘na wprost’).
Być może wspomniane trudności da się jednak obejść - opis z WHP nie był dla mnie jednoznaczny, a nie zrobiłem wyraźnych zdjęć tego fragmentu, ale MOŻE da się obejść od prawej zaczynając nieco powyżej Pośrednich Kozich Wrótek.. Z drugiej jednak strony trudności, choć jest ich kilka, nie są długie, a formacje ciekawe, więc może nie ma co ;)
3. Kozia Pościel - Wyżne Kozie Wrótka (III+)
Na wprost mamy kilkunastometrową, podobno piątkową ściankę - nie wyglądała jednak tak strasznie i choć nie zdecydowaliśmy się jej atakować, to myślę, że jak ktoś ma czas i chęć to czemu nie. Żeby ją obejść, trzeba zejść po trawach w lewo jakieś 40m do dwóch haków z repem (obok niewidoczna z góry jaskinia!) i ścianką na wprost. Wg WHP to miejsce ma III i faktycznie jest po wielkich klamach, niemniej jest trochę przewieszone i IV wydaje mi się bardziej adekwatne. Niech będzie III+. Dalej trochę w górę po łatwym i długo w prawo po trawach z bardzo rzadką asekuracją (zwykle z kosówek) aż dojdziemy do kolejnego pasa skał. Ten jest jednak szeroki, więc niewielkim wysiłkiem da się wyszukać wariant nie przekraczający II.
4. Wyżne Kozie Wrótka-szczyt (I)
Może i kopuła szczytowa wygląda groźnie, ale jak obejdzie się ją od lewej, to już taka nie jest. Niemniej kominek na wprost ma ponoć tylko II, a wyglądał ciekawie…

.jpeg)
Komentarze
Prześlij komentarz