No to chlup! (Teneryfa, 25.10.2025)


Październik wyjazdowo-wspinaczkowo spisałem raczej na straty, a w jedyny weekend, kiedy były nadzieje na zrobienie czegoś, akurat sobie zachorowałem. Tym większą niespodzianką było, że podczas planowanego wyjazdu na Teneryfę (zupełnie niewspinaczkowego) lecący również kolega ni stąd, ni z owąd zaproponował DWS (Deep Water Solo) dla początkujących.
Sam nie wiedziałem, czy jestem tym pomysłem bardziej podekscytowany, czy przerażony, ale buty spakowałem.

Dochodząc na miejsce byliśmy nieco nerwowi, odwagi mieliśmy o tyle, o ile. Specjalnie jednak przyszliśmy w porze umiarkowanego przypływu, więc zabraliśmy się za wspinanie. Przewspinaliśmy to i owo, po czym poczułem się gotowy na spróbowanie widowiskowego ‘dolnego trawersu’ - po wycenie wiedziałem, że nominalnie nie powinienem mieć problemów, ale jak się okazało, wyceny były tam dość nierówne, niektóre łagodne, inne dość harde. 
 
 

 
 
 
 
 
 
No i chlup!
 


Nawet nie wiedziałem, jakie to fajne! 😀


Wspinaliśmy się dalej, z lepszymi lub gorszymi skutkami i wykąpałem się jeszcze nie raz. Miejsce muszę odnotować jako wspaniałe. Po południu nawet dało się zejść do ‘dolinki’ obok i znaleźć kawałek cienia. Jedyną istotną wadą jest bardzo ostra skała, która paskudnie raniła nasze palce i nie tylko, wymuszając rest po 1-2 dniach wspinania na zaleczenie ran. Niemniej aż szkoda, że to tak daleko, wracałbym częściej.
 
 

Komentarze

Popularne posty