Podróże dalekobliskie (Agregat Aurora M5+, 6.06.2025)



Na Mikołajki zrobiłem sobie prezent i otworzyłem sezon zimowy w Tatrach. Idealnym do tego miejscem jest oczywiście Hala Gąsienicowa, a na niej oczywiście Ściana Ścian*, czyli Czuba nad Karbem.
Złośliwi mogliby powiedzieć, że istnieje tam tylko jedna droga (Potoczka), tylko z milionem wariantów, i nie byliby dalecy od prawdy. Zrobiliśmy zatem jeden z wariantów, ale o tyle znaczący, że mający nawet swoją nazwę: Agregat Aurora.
 
Ściana Ścian

 Warun w miarę dopisał i było wybornie! A stare taternickie prawdy znowu okazały się prawdziwe.

Na przykład ta, że w zimie stanowiska trzeba umieć czasem wyczarować z niczego i dobrze mieć haki, nawet jak nie chce się ich brać.
 
Ja już wiem, z czego to stanowisko jest, ale dla prasy napiszę, że z konieczności.
 
Albo ta, że nie trzeba przebyć dużej odległości, by odbyć daleką podróż. Właściwie to nawet wiele naraz! Na kluczowym wyciągu człowiek czuł że odbywa podróż za każdym razem, gdy starał się sięgnąć z gów… ekhm słabawego chwytu do kolejnego, który okazywał się zwykle równie słabawy. I tak kilkanaście razy, nie wspominając o zakładaniu asekuracji, co wydawało się czasem równie poręczne co drapanie się prawą nogą za lewym uchem.
 
Nie ma nic lepszego niż radość ze zdobycia parcha!

Albo ta, że w zimie to czy stopień jest dobry zależy mniej od jego rozmiaru, a bardziej od stanu umysłu.

O take trawki walczyłem

Cytując klasyka “Kosówki wściekłe i żądne krwi

Albo ta, że mimo różnej asekuracji, mimo konieczności chodzenia po pionowych kosówkach, mimo grzęźnięcia w śniegu i mimo zastanawiania się ‘czy ta kępa trawy utrzyma mnie wraz z tym całym szpejem, którym jestem obwieszony jak choinka, wraz z moim plecakiem i wraz z bagażem wszystkich życiowych doświadczeń, które w sobie noszę ’, zima w Tatrach jest wspaniała.

Miał być film gdzie robiłem “hohoho”, ale nie nagrał się dobrze, więc to musi wam wystarczyć

Tylko następnego dnia spory procent ciała dziwnym trafem boli.
 

Zwierz na dziś. Swoją drogą powinienem zresztą napisać, że większość z tych zdjęć to dzieło Darka Szylaka, ale nie to.


*nie mylić ze Ścianą Ścian w Dolinie Rybiego Potoku, czyli Bulą pod Bandziochem
 
***
 
SUPLEMENT czyli wersja dla KW Kraków
 
Warun całkiem niezły. Trawy nie trzymały idealnie, ale te co miały trzymać to trzymały, a na kluczowym wyciągu chwyty było widać (ze stopniami różnie). Otwarcie sezonu można uznać za udane. A bardziej szczegółowo:
  • O pierwszym wyciągu nie napiszę wiele, bo i wiele się nie działo.
  •  Po zrobieniu drugiego chwiałem się na nogach, ale ustałem. Co jest też dobrym opisem samej wspinaczki. W każdym razie wszystkim się podobało!
  •  Co do wyciągów trzeciego i czwartego zdania są podzielone. Darek trochę kręcił nosem, a ja myślę, że cóż - trochę traw, grzebanie się w śniegu i walka z pionowymi kosówkami to przecież kwintesencja zimowego wspinania w Tatrach, a przecież wspinanie zimą w Tatrach jest fajne, więc było fajnie, czyż nie?...
  •  W każdym razie na trzecim wyciągu (względem opisu https://wertykalnie.wordpress.com/2017/12/16/eksploracja-czuby/) pójście na początku “kominkiem zakończonym kosówką”, by zaraz z tą kosówką walczyć i pogrzebać się nieco w śniegu zdawało się nieco na siłę - logiczniej wydaje się iść na początku Potoczkiem, po czym odbić kawałek w prawo do “kolejnego kominka”. Potem chyba(?) poszedłem dobrze i wszystko się zgadzało (choć łatwy trawers po kosówce nie był taki łatwy psychicznie w zastanych warunkach), ale “kosówki ze starymi taśmami” nie stwierdziłem - może poszedłem delikatnie inaczej, może była pod śniegiem, może taśm już nie ma? W każdym razie skończyło się stanowiskiem ‘z niczego’, haki i inne dziwne zabawki warto było mieć.
  •  Na czwartym wyciągu wyciągu zacięcie z rysą na końcu, choć krótkie, to wesołe. Jak to miało 4, to raczej harde, w każdym razie smaczny deser.
  •  Przed wspinaniem były ambicje na jakiś ciekawy wariant na headwallu, ale ze względu na czas i głód olaliśmy je.

Komentarze

Popularne posty